Wywiad z laureatami regionalnymi w konkursie International VELUX Award 2020

Julia Giżewska, Paweł Białas, Dominik Kowalski - studenci Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach zostali laureatami regionalnymi w międzynarodowym konkursie International VELUX Award 2020. Tym samym znaleźli się w gronie 10 zwycięskich zespołów wyłonionych spośród prawie 600 uczestników. Czym się inspirowali, jakie są główne założenia i przesłanie nagrodzonego projektu, co myślą o świetle dziennym w architekturze – oto co nam odpowiedzieli:

VELUX: Dlaczego zdecydowaliście się na udział w konkursie IVA 2020?

J.G, P.B, D.K: Pomysł na wzięcie udziału w konkursie zrodził się z potrzeby zmierzenia się z zagadnieniem jakim jest światło, samo w sobie. Ogromną zaletą IVA jest pewna swoboda w interpretacji tematu oraz możliwość wyrażenia własnych przemyśleń, przez wybrany środek wyrazu. Dodatkowo IVA  jest konkursem, w którym Jury składa się z cenionych architektów, to było dla nas kolejnym wyzwaniem, ale równocześnie zachętą…Bo nie codziennie można wysłuchać opinii o swoim projekcie od doświadczonych Twórców.

VELUX: Skąd czerpaliście inspiracje?

J.G: Zależało mi na tym, żeby problem, który będziemy opracowywać dotyczył tylko albo też Polski. Myślę, że przy tego typu konkursach warto narzucić sobie pewien rygor wyboru i skoncentrować się na konkretnym temacie. Poza tym, Polska jest tak bogatym kulturowo krajem, że można się w niej doszukać naprawdę wielu inspiracji… Chociażby w literaturze, malarstwie, tradycjach czy idąc dalej w klimacie. Podczas pracy nad konkursem inspiracji szukałam w szeroko pojętej sztuce i literaturze. Malarstwo impresjonistów, dramat antyczny, działania rzeźbiarskie i architektoniczne, poezja to tylko niektóre z tematów, które naprowadzały mnie na ostateczny kształt projektu...

P.B: Co ciekawe, wydaję mi się, że idea powstała przez dyskusję. Zaciekawiła nas rola ciemności, jej wpływ na człowieka. Każdy z nas miał inny punkt widzenia, co rodziło wiele dyskusji. Myślę, że właśnie one mocno mnie inspirowały oraz uświadamiały. Myślę, że dużą rolę odegrały również różne publikacje związane z przemianami w środowisku i ich konsekwencjami, które udało mi się odszukać m.in. mapy zanieczyszczenia sztucznym światłem nocnego nieba. Jednak najważniejszą inspiracją była natura, jej charakter i niepowtarzalność. 

D.K: Pomysł na projekt zrodził się między innymi z mojej pasji astronomicznej. Już od dziecka byłem zafascynowany otaczającym mnie wszechświatem, czytałem dużo książek o tej tematyce, starałem się oglądać mnóstwo koloryzowanych zdjęć obiektów głębokiego kosmosu... było to dla mnie jak ucieczka od wszystkiego, co działo się na co dzień. Do dzisiaj pozostała we mnie pasja astronomiczna. Niedawno zorientowałem się, że wszechświat to de facto przepiękna gra światła w różnym zakresie, spektrum, o której na co dzień nie mamy czasu nawet pomyśleć. Duże miasta generują olbrzymie ilości sztucznego oświetlenia, a w głównej mierze ich infrastruktura. To uniemożliwia obcowanie człowieka z naturalną i bardzo potrzebną dla niego ciemnością. Inspiracją do takiego podejścia projektowego, była wspólna myśl pokazania tego problemu w nietypowy sposób dla tematyki światła naturalnego w architekturze i przestrzeni, a nawet więzi jaką tworzy z odbiorcą. Forma naszego land-artu z mojej perspektywy wynika z ruchu wszystkich nocnych źródeł światła - gwiazd, planet, naszego księżyca, które obserwujemy każdej pogodnej nocy nad naszymi głowami. Zataczają one kręgi wokół gwiazdy polarnej, wędrując na sklepieniu i formując przepiękne świetliste przedstawienie - teatr światła.

VELUX: Na czym polega  Wasz projekt? Jaka jest jego idea?

J.G: Teatr Światła, to land art -  symboliczne miejsce, w którym każdy może stać się widzem dzikiego i ulotnego spektaklu, pokazującego – światło i ciemność. Początkowo chcieliśmy się skupić jedynie na ciemności, jednak po dłuższych rozmowach i obserwacjach zdecydowaliśmy się na potraktowanie ciemności na równi z jasnością, jedno bez drugiego nie istnieje… Ciemność sprawia, że jasność jest wyjątkowa i odwrotnie.  W swojej niedosłownej formie projekt cechuje surowość, dodającą charakteru całemu założeniu… Jako lokalizację wybraliśmy Halę Izerską, wzdłuż której umieszczona została długa drewniana ława, składająca się z mniejszych części. Nie bez powodu wybór padł akurat na drewno, to materiał, który sam w sobie jest rzeźbą… jego struktura ulega przemianom, uzależnionym od czasu i warunków atmosferycznych. Styczny do ławy jest okrąg, stworzony jako rów, stanowi niejako reinterpretację amfiteatru. Przejście przez zagłębienie (rów) to etap kulminacyjny, wówczas odbywa się spektakl właściwy, w którym sami decydujemy ile czasu poświęcimy na kolejne ”sceny”, możemy przejść go szybko ale możemy też zatrzymać się i usiąść na skarpie, wypatrując kolejnych obrazów świetlnych. Długa ława naprowadza widza na okrąg a następnie, po przejściu rowu – ścieżki, stanowi wyprowadzenie z całego spektaklu. Jedną z głównych cech projektu, jest jego niedosłowność – każdy może zobaczyć w tym ”wyrazie” to, co chce. Dla niektórych idea teatru może być przekonująca, dla innych to miejsce będzie stanowiło jedynie przystanek w podróży – jednak tak czy tak, w obu przypadkach skłania do zatrzymania się i zauważenia jak bardzo światło determinuje odbiór krajobrazu. Okrągły obrys ”sali głównej” – rowu, jest podyktowany również budową planetariów, które zwykle zawierają w sobie salę na planie właśnie tej figury. To ułatwia obserwację nieba i pozwala na potraktowanie go bardziej całościowo. Całe założenie żyje w krajobrazie, dojrzewa w nim… W zależności od warunków atmosferycznych pokazuje się pod inną postacią, czasami wręcz znika w terenie. Drewno będzie przybierało rożne odcienie w zależności od wilgotności, niektóre fragmenty ławy pokryje w przyszłości mech, a rów będzie porośnięty roślinnością zależną od pory roku. To wyżej wspomniane ”dojrzewanie”, wrastanie w krajobraz, ukazuje pewną naturalną ulotność w której powinniśmy spróbować dostrzec piękno. Można powiedzieć, że Teatr Światła jest narzędziem do obserwacji światła, bodźcem… w pewien sposób uwrażliwiającym na różne formy zarówno naturalnej jasności jak i ciemności, które możemy obserwować w codziennym życiu… 

P.B: Główną ideą projektu jest rozważanie na temat, co jest dość paradoksalne, braku światła. Zafascynowała nas rola ciemności. W jaki sposób wpływa na człowieka i jego otoczenie, czy jest potrzebna? Jakie są skutki jej braku? Podczas realizowania projektu dostrzegliśmy problem zanieczyszczenia sztucznym światłem nocnego nieba. Na terenie Polski znajdują się trzy parki chroniące ciemne niebo. Oznacza to, że zostały już tylko bardzo nieliczne miejsca w których nocne niebo jest czyste, pozbawione zanieczyszczeń sztucznym światłem. Nad aglomeracjami, miastami, wsiami nie ma już naturalnej ciemności, w związku z tym większość ludzi podczas codziennego życia prawie wcale jej nie doświadcza. Wiąże się to z wieloma problemami – zaburzeniami snu oraz dobowego rytmu życia człowieka, problemami na tle psychologicznym oraz dyskomfortem psychicznym. Projekt zakłada stworzenie obiektu – land-artu, którego celem będzie uwydatnienie ciemności oraz patrząc szerzej, całej natury - roli światła w niej, powiązań z otoczeniem. Ulokowaliśmy go w Izerskim Parku Ciemnego Nieba znajdującego się w Górach Izerskich. W zamyśle obiekt ma wyzwalać emocje, uświadamiać ludzi o brakach, których mogą nie być do końca świadomi, a są one związane właśnie ze światłem. Całą ideę spletliśmy z symboliką teatru. Miejsca, w którym widz doznaje emocji i doświadczeń, osiąga oczyszczenie. Czy właśnie nie tak działa na człowieka natura?  Światło naturalne od zawsze determinuje rytm życia człowieka. Jednak wraz ze wzrostem technologii światło sztuczne w coraz większym stopniu go zaburza. Stworzyliśmy symboliczny krąg ziemny, który ma skłaniać do refleksji nad zmianami zachodzącymi w naturze oraz ich konsekwencjami. Krąg uwydatnia być może jeden z ostatnich teatrów naturalnego światła w pełnej okazałości na terenie Polski. Od wschodu Słońca, poprzez południe, wieczór do ciemnej nocy. Co więcej land-art pozwala oglądać teatr z różnych pozycji, z różnym kątem widzenia. Widz może skupić się zarówno na ogromie natury jak i jej detalu. Pozwala na to wkopanie kręgu w ziemię tak aby powstało koliste zagłębienie. Jest to nasz manifest, w którym chcemy zwrócić uwagę na to, że tracimy bezpowrotnie naturalność, a rola naturalnego światła jest w nim drastycznie zaburzana.  

D.K: Myślę, że idea pomysłu zrodziła się dzięki naszej wspólnej chęci stworzenia projektu, który sam w sobie zwróci uwagę na bardzo ważny problem. Nasza wspólna praca zakłada stworzenie miejsca, w którym można jeszcze lepiej zetknąć się z naturalną dla człowieka ciemnością, której tak bardzo nam brakuje od czasów wynalezienia zwykłej, najzwyklejszej żarówki - stworzyliśmy manifest przeciwko nadmiernego rozpowszechnienia światła sztucznego, wykorzystując istniejące światło naturalne - naturalne lecz nocne,    staraliśmy się podejść do tematu w minimalistyczny ale wymowny sposób. Sam projekt zakłada stworzenie rowu opartego na planie okręgu - pierścienia jak w planetarium - zawężającego widok na teatr świetlny rozgrywający się nocą na niebie. Dyskusję nad lokalizacją naszego projektu rozpoczęły poszukiwania najciemniejszych miejsc w naszym kraju przy pomocy map zanieczyszczenia światłem sztucznym. Ostatecznie z trzech oaz ciemnego nieba - Bieszczad, miejscowości Chalin oraz Izer - zwyciężyły tereny gór Izerskich, a konkretnie polana Izerska, która jest zdecydowaną mekką dla osób pasjonujących się astronomią, obserwacją ciał niebieskich, a także osób poszukujących izolacji od natłoku codziennych spraw i podziwiania ogromu kosmosu - tak naprawdę źródła naturalnego światła nocnego. 

VELUX: Co oznacza dla Was nagroda regionalna w konkursie IVA? Czy liczyliście na takie wyróżnienie?

J.G, P.B, D.K: Wiadomość o wyróżnieniu jest dla nas ogromną radością i gratyfikacją. Przede wszystkim cieszymy się, że  Jury dostrzegło, a co ważniejsze doceniło naszą ideę. Mamy nadzieję, że przyczyni się to do popularyzacji problemu – jakim jest wpływ sztucznego światła na codzienne życie każdego organizmu. Przez co wzrośnie świadomość społeczna dotycząca tego zagadnienia. Jest to również dla nas ogromny impuls do dalszego rozwoju.

VELUX: Motyw przewodni konkursu IVA to "Light of Tommorow" - światło jutra. Co myślicie o znaczeniu światła dziennego w architekturze? 

J.G: Światło niewątpliwie pełni istotną rolę w architekturze, a mówiąc ogólniej – w przestrzeni. Jego forma, brak lub nadmiar nie tylko zmienia postrzeganie obiektu, ale także warunkuje nasze samopoczucie. Światło dzienne, słoneczne jest równie ważne co ciemność. To od tych dwóch czynników uzależniony jest rytm dobowy człowieka, który przekłada się na naszą gospodarkę wewnętrzną – co potwierdzają obecnie prowadzone badania. Oprócz aspektu zdrowotnego, światło ma niezwykłą umiejętność nadawania charakteru danej przestrzeni. Jak pisał Le Corbusier, architektoniczne emocje, jest w stanie wytworzyć jedynie „Przemyślana, bezbłędna, wspaniała gra brył w świetle”. Światło w projektach jest równie ważne, co użyte materiały, czy krajobraz…

P.B: Światło dzienne determinuje całą przestrzeń, w której żyje człowiek. Ma na nią niebagatelny wpływ. Można wręcz powiedzieć, że w dużej roli to od światła zależy jak człowiek odbiera daną przestrzeń, jak się w niej czuje. Światło naturalne jest ważne dla funkcjonowania człowieka w sferze fizjonomicznej oraz psychologicznej. Architekci jako kreatorzy przestrzeni są odpowiedzialni za jej funkcjonowanie i ludzi w niej sie znajdujących. Architektura pod wpływem ostatnich wydarzeń związanych najpierw z coraz bardziej widocznymi zmianami środowiska, a następnie epidemii, stoi przed nowymi wyzwaniami. W związanych z tym przemianami społecznymi, technologicznymi i prawnymi, widzimy szansę na rozpowszechnianie idei powrotu do naturalności. Pod tym pojęciem rozumiem większą świadomość wykorzystania surowców biodegradowalnych, materiałów ekologicznych, odnawialnych źródeł energii, ale także może co ważniejsze właśnie nowe postrzeganie roli środowiska i światła w życiu człowieka.

D.K: Uważam, że znaczenie światła dziennego w architekturze jest bardzo przyszłościowe. Już dzisiaj, coraz to częściej architekci zmierzają się z projektowaniem z wykorzystaniem naturalnego światła w jak najbardziej efektywny sposób. Światło dzienne wykorzystane w odpowiedni sposób może być wyjątkowo użyteczne dla formowania się przestrzeni i układów funkcjonalnych. Światło ma ogromny wpływ na formę współczesnej architektury oraz to w jaki sposób funkcjonujemy w jej wnętrzu. Pomimo tego wszystkiego, jako ludzie zapominamy o potrzebie naturalnej potrzebie obcowania z ciemnością, której można doświadczyć w niewielu miejscach, które leżą na wysoce zurbanizowanych terenach na całym świecie. Myślę, że właśnie dlatego postawiliśmy na zaprojektowanie landartu, który zwróci uwagę i pokaże w jaki sposób zapomnieliśmy postrzegać otaczającą nas rzeczywistość.

VELUX: Czy zachęcilibyście innych studentów z Polski do rywalizacji w międzynarodowym konkursie IVA?

J.G: Jasne, zawsze warto. Myślę, że konfrontacje uczą nas najwięcej. Konfrontacje rozumiane jako spotkania, rozmowy. W przypadku pracy nad konkursem – najpierw są to ”zderzenia” z samym sobą, z zespołem, tutorem a później, czasami bywają również z  jury lub odbiorcami projektu. Poprzez poznanie różnych perspektyw poszerzamy nasze horyzonty – a co za tym idzie, uczymy się najwięcej…

P.B: W konkursach zdecydowanie warto brać udział. Na poziomie studenckim konkursy mogą tylko pomóc.  Myślę, że są wręcz kluczową sprawą pozwalającą na ustawiczny i prężny rozwój – poszerzają i ugruntowują wiedzę zdobytą podczas studiów. Są szansą dla studentów, aby pokazywać swoje pojmowanie świata i pomysły. Międzynarodowy konkurs IVA jest konkursem, w którym warto brać udział. Właśnie dlatego, ponieważ daje możliwości skonfrontowania swoich pomysłów z doświadczonym jury oraz innymi pracami. 

D.K: Uważam, że udział w konkursach architektonicznych i nie tylko, jest wyjątkowo kształcący. Uczestnictwo w takich konkursach jest jak drugie studia - zmierzamy się z problemami projektowymi, bardzo często w zespole, grupie różnych osobowości, z różnymi spojrzeniami na świat oraz różnymi doświadczeniami. Nie ma wątpliwości, co do zachęcania w licznych startach w konkursach, ponieważ uważam, że jest to podstawa do początku dobrego zrozumienia architektury i przekonania się „na własnej skórze” jakich błędów unikać w przyszłości po wspólnych spostrzeżeniach czy recenzjach jury - to bardzo cenne doświadczenie. Zdecydowanie można stwierdzić, że rywalizowanie w międzynarodowym konkursie IVA daje dużo frajdy ze współpracy, tym bardziej, że posiada system edycji - co dwuletnie zadanie konkursowe. Daje to niemalże nieograniczone możliwości na polu przygotowań, opartych o wiedzę zdobywaną m. in. na studiach i poszerzonej o wspólne spostrzeżenia.